Strona internetowa to jeden z filarów marketingu w sieci www – niezależnie od branży. Również w promocji nieruchomości dedykowana witryna ma kluczowe znaczenie. Możesz postawić na landing page na temat wybranej inwestycji lub promować stronę firmową dewelopera czy biura nieruchomości. Jednak niezależnie od wyboru strategii, strona będzie generować zyski tylko wtedy, gdy dotrze do dużej liczby odbiorców. A będzie to znacznie łatwiejsze, jeśli znajdzie się wysoko w wynikach wyszukiwania Google.
Miejsce na pierwszej stronie wyników daje nawet kilkadziesiąt razy więcej wejść niż adres na drugiej i dalszych stronach wyszukiwarki. Niestety niełatwo wdrapać się na sam szczyt. A co gorsza, można z niego z hukiem spaść – Google czasem karze strony filtrem ręcznym lub banem. W przypadku filtra Twój adres www jest zrzucany na dalsze miejsca wyników wyszukiwania. Filtr jest zazwyczaj nakładany na określony czas, np. miesiąc lub rok. Strona może spaść nawet o 50 i więcej miejsc. Natomiast ban to oczywiście całkowite wymazanie z wyszukiwarki. Twoja strona nie będzie widoczna w Google nawet wtedy, gdy ktoś wpisze dokładną nazwę firmy czy nieruchomości.

Jak pozbyć się bana w Google?
Ban lub filtr może być prawdziwą tragedią z punktu widzenia ruchu na stronie. Zwłaszcza, jeśli inne kanały, jak np. media społecznościowe, nie generują dużej ilości wejść. Blokada może oznaczać poważny kryzys biznesu. Na szczęście zarówno filtr, jak i ban mogą być zdjęte. Aby Google cofnęło kary, musisz pozbyć się przyczyn.

W przypadku filtra sprawa jest prostsza, ponieważ jest on nakładany najczęściej za zły profil linków przychodzących, a do tego Google samo informuje o karze w Narzędzia dla Webmasterów. Jeśli odnośniki są mało zróżnicowane lub masowo generowane w sztuczny sposób (np. przez systemy wymiany linków), Google sztucznie obniża pozycję strony w rankingu na wskazane frazy.

W celu pozbycia się filtra, musisz solidnie przeanalizować linki i usunąć te, których wyszukiwarka może nie akceptować. Jeśli nie możesz sam pozbyć się linków, trzeba użyć narzędzia Disavow Tool dostarczanego przez samo Google. Jest ono przydatne np. wtedy, gdy nieuczciwa konkurencja celowo linkowała do Twojej strony, by ją „depozycjonować”, czyli wpłynąć negatywnie na pozycję w wyszukiwarce. Disavow trzeba używać ostrożnie, by przypadkiem nie usunąć wartościowych linków.

Kolejny krok to zapisanie wszystkich czynności, które wykonałeś. W opisie trzeba dodać adresy stron, z których pochodziły niechciane odnośniki. Dodatkowo możesz wrzucić do Disavow Tool wszystkie wadliwe domeny, nawet te, z których już usunąłeś linki. Skompletuj też listę usuniętych odnośników, np. w Google Docs.

Podpowiedzi, co powinieneś zrobić znajdziesz również w Narzędziach dla Webmasterów. Jeśli Google nałoży filtr, dostaniesz wiadomość z informacją na temat przyczyn takiej decyzji.
Po wykonaniu wszystkich czynności napisz pismo do Google i poczekaj na decyzję. Jeśli będzie negatywna, to znaczy, że musisz ponownie przysiąść do analizy a potem wysłać kolejny wniosek.

Jeśli nie masz pojęcia, jak zabrać się za czyszczenie profilu linków lub brakuje Ci czasu, możesz skorzystać z pomocy wyspecjalizowanych usługodawców. Istnieją już serwisy, które zajmują się wyłącznie ratowaniem stron, na które Google nałożyło filtr.
Zewnętrzna pomoc może być jeszcze bardziej przydatna w przypadku bana. Blokada jest nakłada za największe „wykroczenia”, takie jak ukrywanie tekstu i linków, przekierowywanie internautów na inną wersję witryny (cloaking) czy wyłudzanie pieniędzy z programu AdSense. W takich wypadkach przyda się dokładny audyt strony internetowej pod kątem SEO. Po usunięciu wszystkich niedozwolonych zabiegów, trzeba wysłać wniosek do Google – podobnie, jak w przypadku filtra.

Nie brakuje osób, które uważają, że ban jest nakładany dożywotnio, jednak nie jest to prawda. Zdjęcie blokady jest możliwe, ale wymaga zwykle sporo wysiłku i nakładów finansowych w przypadku pomocy zewnętrznej firmy. Jeśli strona nie ma długiej i dobrej historii, bardziej opłaca się postawić witrynę od nowa na innej domenie.