Banery internetowe to jedna z najchętniej wykorzystywanych form reklamy. Prawie każda strona komercyjna prezentuje non-stop reklamy kilku różnych marek. Niejednokrotnie banery są kluczowym źródłem przychodu dla właściciela witryny. Ta forma promocji ma też wiele zalet z punktu widzenia reklamodawcy. Przede wszystkim pozwala na dość precyzyjne dotarcie do określonej grupy klientów, a do tego łatwo kontrolować koszty emisji reklam.Jednak to, co dobre dla właścicieli serwisów i reklamodawców, niekoniecznie zachwyca odbiorców. Podobnie, jak inni internauci, zapewne nieraz denerwowałeś się nadmiarem banerów reklamowych na takiej czy innej witrynie. Gdy cała strona usiana jest square’ami, buttonami i verticalami w różnych rozmiarach a do tego na każdej podstronie pojawiają się pop-upy i automatycznie podlinkowane słowa w treści – łatwo się zirytować. Nic dziwnego, że tak dużą popularnością cieszą się dziś programy typu AdBlock. Okazuje się jednak, że nawet bez włączonej blokady reklam, w pewnym sensie nie jesteś odbiorcą wielu banerów, gdyż… po prostu ich nie zauważasz. Nawet gdy wyskakują na samym środku ekranu. Właśnie to zjawisko nazywane jest baner blindness.

Skąd się bierze banerowa ślepota?
W przypadku internautów spędzających w sieci wiele godzin każdego dnia, banerowa ślepota może obejmować niemal wszystkie wyświetlane treści promocyjne. Za nieskuteczność reklamy w tym wypadku nie odpowiada jednak serwis emitujący baner czy twórca reklamy, ale podświadomość internautów. Ludzki umysł jest plastyczny i szybko adaptuje się do nowych warunków. Jeśli jakaś informacja nie jest nam potrzebna, to gdy trafiamy na nią po raz setny, podświadomie ją omijamy. Najlepszym przykładem na działanie tego mechanizmu jest fakt, że nikt z nas na co dzień „nie widzi” swojego nosa – mimo że ten cały czas znajduje się w polu widzenia. Oczywiście, gdy tylko zechcesz, możesz ujrzeć czubek nosa, ale podczas codziennego funkcjonowania widok ten nie jest Ci do niczego potrzebny, więc Twój mózg po prostu go omija.

W taki sam sposób przyzwyczajamy się do banerów reklamowych na stronach. Automatycznie pomijamy treści reklamowe i skupiamy się na poszukiwanej zawartości. Można więc powiedzieć, że baner blindness to taki AdBlock w naszych umysłach, który sam uruchamia się u osób, które spędzają dużo czasu w Internecie. Co więcej, użytkownicy nie tylko nie zauważają nieruchomych banerów, ale są też w stanie podświadomie wyłączać wyskakujące okienka, bez odczytywania treści. (O ile oczywiście nie zrobi tego za nich prawdziwy AdBlock).

Lekarstwo na baner blindess?
Z punktu widzenia reklamodawcy i komercyjnych serwisów baner blindness to zdecydowanie szkodliwe zjawisko. Czy więc istnieje jakieś lekarstwo na tę przypadłość? Niektóre strony stosują pup upy, których nie można łatwo wyłączyć, bo np. przycisk „x” ucieka przez chwilę przed kursorem. Taki zabieg może jednak doprowadzić do frustracji użytkownika i nie jest zbyt poważnym rozwiązaniem. Co więc robić, by nie tracić z powodu selektywnej ślepoty odbiorców?

  1. Spójrzmy na statystyki. Przed emisją reklamy musimy wybrać, w którym miejscu baner ma się pojawić. Przed dokonaniem wyboru najlepiej zajrzeć do statystyk serwisu i – zależnie od potrzeb – wybrać miejsce o najwyższej klikalności lub oglądalności. Nie rozwiązuje to problemu „ślepoty”, ale pozwala zmaksymalizować liczbę odbiorców. Ponadto możemy wybrać odpowiedni model rozliczeń. Zależnie od celów kampanii, można zdecydować się np. na rozliczenie za każde kliknięcie w baner. Wówczas siłą rzeczy zapłacimy jedynie za użytkowników, którzy zauważyli treść reklamową i zdecydowali się na kliknięcie.
  2. Reklamy dopasowane do użytkownika. W przypadku baner blindness umysł użytkownika działa na niekorzyść reklamodawcy. Można jednak również „wykorzystać” podświadomość na korzyść twórców reklam i serwisów emitujących banery. Wystarczy, że postawimy na jedną z form reklamy, która dopasowuje treści do użytkownika na podstawie bieżącej aktywności internauty (np. Google AdSense). Dzięki temu nasz baner zobaczą jedynie użytkownicy, którzy z dużym prawdopodobieństwem są zainteresowani danym tematem. A co ma do tego podświadomość? Otóż nasze mózgi doskonale radzą sobie nie tylko z blokowaniem niechcianych informacji, ale również świetnie wychwytują to, co akurat jest dla nas istotne. Jeśli potencjalny klient od tygodnia przegląda oferty mieszkań, prawdopodobnie natychmiast zwróci uwagę na baner z naszą ofertą M3 na nowym osiedlu.
  3. Różnicowanie form reklamy. Bardzo popularną formą prowadzenia kampanii reklamowej jest aktualnie tzw. marketing 360°. Polega on na docieraniu do użytkownika różnymi kanałami – przez strony www, rozmowy telefoniczne, media społecznościowe czy reklamy w aplikacjach na urządzeniach mobilnych. Dzięki temu klient jest otoczy treścią reklamową i mamy pewność, że przekaz dotrze do odbiorcy i zostanie zapamiętany. Jednocześnie dywersyfikacja kanałów minimalizuje straty spowodowane przez baner blindness. Dlatego nie warto sprowadzać reklamy w sieci jedynie do banerów. Lepiej pomyśleć o kilku różnych formach promocji.