Gwiazdy showbiznesu często działają w myśl zasady „nie ważne jak, byle mówili”. Jeżeli jest o kimś głośno, to można odtrąbić sukces – nawet jeśli rozgłos jest efektem głupiego wybryku. Podobna zasada może się sprawdzić w marketingu… ale nie musi. Tworzenie treści ukierunkowanych jedynie na zdobycie rozgłosu jest niewłaściwe zwłaszcza wtedy, gdy chcesz promować markę, która kojarzy się z powagą, stabilnością czy prestiżem. A właśnie takie wartości leżą zwykle u podstaw marketingu nieruchomości.
Większość reklam jest tworzona w wypracowanej wcześniej konwencji. Dobrym przykładem są telewizje spoty promujące wodę mineralną. Niezależnie od marki, reklama przedstawia piękną kobietę popijającą krystalicznie czystą wodę. W tle przewijają się elementy natury i gra spokojna, relaksująca muzyka. Twórcy reklam, a przede wszystkim właściciele marki boją się łamać konwencję, by nie zrujnować wizerunku marki. Z tego samego powodu marketing nieruchomości zawiera często obrazy inwestycji na tle błękitnego nieba lub zachodzącego słońca, a opisy zawierają frazy o doświadczeniu dewelopera, bezpieczeństwie inwestycji czy atrakcyjnej lokalizacji.

Najlepszym przykładem na to, ile zamieszania może wywołać złamanie konwencji jest reklama wyprodukowana dla GL Development. Krótkie, humorystyczne filmiki przestawiają potencjalnych klientów oraz przedstawicieli dewelopera. Reklama natychmiast stała się wirusem i w ciągu kilku dni trafiła do pięciuset tysięcy odbiorców. Obok głosów chwalących nieszablonowość pomysłu, nie brakowało słów krytyki. Kampania zebrała wiele negatywnych ocen. Spotkała się również z brakiem przychylności na branżowych blogach.
Jak na warunki rynku deweloperskiego, reklama GL Development jest bardzo odważnym posunięciem. Z jednej strony twórcy filmików mogą mówić o sukcesie – kolejne odcinki szybko zyskały popularność. Z drugiej strony trzeba zadać pytanie, czy popularność ta przełoży się na większe zainteresowanie samą inwestycją i zapewni wysoką konwersję? Pełną odpowiedź na to pytanie pozna jedynie GL Development. Pewne jest natomiast, że minie jeszcze sporo czasu, zanim niestandardowe formy reklamy staną się częstym zjawiskiem w marketingu nieruchomości.

Równie ważna jak treść reklamy, jest jej jakość. Gdy widzisz nowoczesną, estetyczną stronę internetową, natychmiast zyskujesz pozytywną opinię na temat właściciela witryny. Podobnie jest z reklamami. Jeżeli spot jest niskiej jakości, to nawet duża popularność nie zapewni dobrej konwersji. Znów rozgłos nie jest najlepszym kryterium – zwłaszcza w branży nieruchomości, gdzie klienci zwracają szczególną uwagę na jakość oferty.

Pamiętajmy też, że obok wizerunku marki, liczy się przedstawiony w kampanii wizerunek odbiorcy. Najskuteczniejsze są te treści, które stawiają odbiorcę w dobrym świetle. Między innymi dlatego reklama GL Development jest krytykowana w środowisku. Wydźwięk filmików jest w oczywisty sposób pastiszowy, ale wciąż „ofiarami” żartu są m.in. potencjalni klienci. Szukając rozgłosu, warto pamiętać o tym, by zadbać o dobry wizerunek modelowego odbiorcy reklamy.
Liczba odbiorców jest też złym kryterium w marketingu bezpośrednim. Nikt nie lubi sprzedawców, którzy stoją nad klientem w trakcie zakupów w sklepie odzieżowym. Klienci lubią kontrolować proces zakupu i liczą na pomoc tylko wtedy, gdy sami zrobią wstępne rozpoznanie. Nachalny mailing czy telemarketing nie jest więc najlepszym sposobem na zachęcenie klienta do podjęcia decyzji. Zwłaszcza, gdy mowa o decyzji tak poważnej, jak zakup nieruchomości.