W marketingu internetowym często przewija się pojęcie unikalnego użytkownika. Jest ono przydatne na przykład podczas ustawiania parametrów reklamy i wyboru systemu rozliczeń. Określanie unikalności odbiorcy pozwala na to, by dany baner był wyświetlany każdemu użytkownikowi tylko określoną ilość razy. Ponadto płatność za reklamę może być oparta na liczbie unikalnych userów, do których dotarł przekaz marketingowy. Obok pojęcie unikalnego użytkownika, często pojawia się termin „użytkownik realny”. Zdarza się, że oba określenia są używane zamiennie. Jest to błąd. Co więc oznaczają te terminy i dlaczego warto pamiętać o różnicach pomiędzy nimi?

Mówiąc najprościej, unikalny użytkownik to z technicznego punktu widzenia jeden zestaw plików cookies, natomiast realny użytkownik to pojedyncza fizyczna osoba. To oznacza, że liczba realnych i unikalnych odbiorców reklamy może się różnić. Wielu użytkowników korzysta z kilku przeglądarek internetowych, paru urządzeń lub wielu kont użytkownika w ramach jednego komputera. Ta sama osoba używająca kilku zestawów cookies będzie liczona jako kilku unikalnych odbiorców. Możliwa jest też odwrotna sytuacja – czasem z tego samego konta i z tej samej przeglądarki korzysta kilka osób, np. na komputerze rodzinnym. W takim wypadku wszyscy realni userzy będą policzeni jako jeden unikalny odbiorca. Warto mieć świadomość obu terminów tym bardziej, że często nawet sami wydawcy reklamy mylą oba pojęcia.

Błędem obarczone są wszystkie statystyki internetowe. Dotyczy to zarówno wejść na stronę, jak i wyświetleń reklam. Jedynie największe portale mogą liczyć na dodatkowe dane – zbierane dla PBI przez Instytut Gfk Polonia. Dlaczego tylko największe firmy? Ponieważ wyniki badań przedstawiają listę najpopularniejszych serwisów w różnych kategoriach. Liczbę wejść sprawdza się w tym wypadku podobnie, jak oglądalność programów w stacjach telewizyjnych – wybrana jest grupa reprezentatywna, której zachowania są dokładnie monitorowane. Na podstawie aktywności osób badanych można oszacować realną popularność serwisów internetowych. Niestety publikowany ranking zawiera jedynie listę najpopularniejszych stron. To oznacza, że nie znajdziesz tutaj liczby odsłon pojedynczej landing page stworzonej na potrzeby nieruchomości lub danych na temat ilości wejść na niewielkie blogi branżowe, fora tematyczne czy inne serwisy, w którym można umieścić baner promujący nową inwestycję. W przypadku reklamy nieruchomości na mniej popularnych stronach jesteśmy skazani na statystyki oparte na unikalnych wejściach na stronę.

Podsumowując, gdy planujemy kampanię reklamową, trzeba mieć na uwadze to, że nie jesteśmy w stanie dokładnie określić liczby realnych użytkowników, do których trafi reklama. Możemy mówić jedynie o użytkownikach unikalnych. Marketing internetowy daje wiele nowych możliwości, jednak ma też ograniczenia – brak możliwości precyzyjnego określenia liczby odbiorców realnych to jedno z nich.